Pjongczang 2018. Justyna Kowalczyk: Jeden raz w życiu ja...

    Pjongczang 2018. Justyna Kowalczyk: Jeden raz w życiu ja troszeczkę zawaliłam

    Przemysław Franczak

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Olimpijska sztafeta 4x5 km w Pjongczangu
    1/18
    przejdź do galerii

    Olimpijska sztafeta 4x5 km w Pjongczangu ©Pawel Relikowski / Polska Press

    - Jeden raz w życiu ja troszeczkę zawaliłam, więc myślałam, że może tym razem dziewczyny lepiej powalczą o tę ósemkę – mówiła po sztafecie 4x5 km Justyna Kowalczyk. Polki zajęły 10. miejsce. Złoto dla Norweżek.
    Polskie biegi narciarskie przeżywają w Pjongczangu trudny czas, a osiągane wyniki są smutnym potwierdzeniem tezy, że sukcesy powoli schodzącej już ze sceny Kowalczyk nie stały się impulsem do rozwoju tej dyscypliny. Gdy trzy lata temu na mistrzostwach świata w Falun kobieca sztafeta zajmowała 5. miejsce, Justyna patrzyła w stronę podium i odgrażała się, że razem z koleżankami tam dobiegnie. Teraz nie udało się nawet dobiec do pierwszej ósemki, która narciarkom gwarantowałaby stypendium i spokojną głowę. To był wyścig o przyszłość, naznaczony grzechami przeszłości.

    - Moja przyszłość już od 2016 roku jest bardzo biedna, także dla mnie nie zmienia się nic w tej materii nic – mówiła Sylwia Jaśkowiec, która biegła na ostatniej zmianie. - Nie ukrywam, że byłoby mi lżej, bo otwierałaby się pewna perspektywa i miałabym zabezpieczenie. Do tego, że go nie mam, przyzwyczaiłam się od trzech lat. I do też pokazuje, że aby uprawiać tę dyscyplinę trzeba być trochę szaleńcem i trzeba mieć serce do tego sportu.

    Przykład narciarki z Osieczan też jest wymowny. Wróciła do sportu po dwóch kontuzjach i długiej przerwie, żyła z oszczędności („Albo z debetu”), a z marszu stała się drugą po Kowalczyk w reprezentacji. Nie ma świeżej krwi, a przynajmniej nikt jej do olimpijskiej kadry nie wpompował.

    - To są kwestie i pytania, które trzeba stawiać na koniec sezonu. Zadawajcie te pytania, my też je będziemy zadawać – zwracała się do dziennikarzy Jaśkowiec. - Myślę, że będziemy oczekiwać konkretnych zmian. I również, jako zawodniczka zmierzająca ku końcowi kariery, ale patrząca na nowe twarze pojawiające się na horyzoncie, będę orędownikiem, żeby stworzyć im możliwości do rozwoju. Żeby mogli poprawiać nasze wyniki.

    W sobotę nawet Kowalczyk nie pomogła. Wcześniej zawsze było tak, że to ona ciągnęła sztafetę, odrabiała straty albo budowała przewagę, żeby pozostałym było łatwiej. Nie tym razem.

    - Nie była to jakoś specjalnie dobra „piątka”, powiedziałabym nawet, że słaba. Nie czułam się dziś dobrze ze swoim nartami na nogach. Być może to kwestia smarowania, być może dnia. Myślałam, że wyjdzie lepiej, a wyszło gorzej – mówiła dwukrotna mistrzyni olimpijska.

    Jaśkowiec, Ewelina Marcisz i Martyna Galewicz nie były więc w stanie wiele zrobić.

    - Żadna z naszej czwórki nie była w takiej dyspozycji, żeby walczyć o miejsce w szóstce, ale ósemka była realna – stwierdziła Marcisz. - Z siebie jestem zadowolona. Byłam chora, udało mi się pozbierać. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz padłam ze zmęczenia na mecie. To nie było na pokaz, naprawdę dałam z siebie wszystko.

    Jaśkowiec: - Trudno było nawiązać tych miejsc, którymi cieszyliśmy się w Lahti czy na poprzednich igrzyskach. W biegach są tak wielkie zmiany, pojawiają się nowe nazwiska i coraz ciężej nawiązać rywalizację. Teraz jednak musimy usiąść i podziękować sobie nawzajem, ze każda biegła na maksa.

    Niezmienne w tej dyscyplinie są tylko dwie rzeczy: nazwiska w polskiej kadrze i Marit Bjoergen na podium. Norweżka zdobyła w Korei swoje pierwsze złoto (wcześniej zgarnęła srebro i brąz), co oznacza, że ma już na koncie siedem olimpijskich triumfów. W sumie ma już aż 13 krążków i doścignęła w klasyfikacji wszech czasów jej lidera biathlonistę Ole Einara Bjoerndalena. Rodak jest od niej jednak lepszy o jedno złoto.

    Na drugim miejscu finiszowały Szwedki, na trzecim - Rosjanki.

    W środę sprint drużynowy. Pobiegną Jaśkowiec i Kowalczyk, brązowe medalistki MŚ z Falun z 2015 roku. Od tamtego czasu wiele jednak się zmieniło. Bynajmniej na lepsze.

    Transmisje najważniejszych wydarzeń z igrzysk w Pjongczangu, w tym starty Polaków, w Eurosporcie 1 i Eurosporcie 2. Całe igrzyska w Eurosport Player.

    Irena Szewińska: Mamy jeszcze szanse medalowe, na rozliczenia przyjdzie czas po igrzyskach


    Wszystko o IO Pjongczang 2018 - polub nas i bądź na bieżąco!


    10 transmisji z Igrzysk w Pjongczangu, których nie możesz przegapić!



    Magazyn Sportowy24 na Igrzyska Olimpijskie 2018 w Pjongczangu

    Więcej wideo na Youtube Sportowy24 - zasubskrybuj i nie przegap!

    Czytaj treści premium w Głosie Koszalińskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo