W Szczecinku każdy ma swoją Wigilię

Dodano: 25 grudnia 2011, 13:30 Autor:

Przy szczecineckich stołach wigilijnych miesza się kulinarny obyczaj z Kresów wschodnich, Polski centralnej i południowej, czy Wielkopolski. Czyli z regionów, gdzie każdy z nas tkwi swoimi korzeniami.

Pomorze Środkowe to tygiel kultur, w którym po wojnie doszło do niemal całkowitej wymiany ludności. Nowi mieszkańcy przyjechali na Ziemie Odzyskane, jak wówczas mówiono, z bagażem własnych zwyczajów, tradycji, także tych kulinarnych. Okazją do ich przypomnienia są doroczne wigilie w szczecineckim oddziale Polskiego Towarzystwa Historycznego, na które jego członkowie przynoszą własnoręcznie wykonane potrawy świąteczne, najczęściej związane z rodzinnymi stronami ich przodków.

Najbardziej z pomorskimi dziejami związane są bożonarodzeniowe wspomnienia Christy Himmele, córki ostatniego przedwojennego majątku w Juchowie koło Szczecinka, która przed kilkunastoma laty wróciła w rodzinne strony, które opuściła w 1945 roku jako dziecko. – Część tych tradycji, takich jak pochód przebierańców 23 grudnia, ma początki w zwyczajach dawnych słowiańskich mieszkańców Pomorza – opowiada pani Christa, która pamięta przemarsz przez Juchowo przebranych za boćka (z gwoździem w dziobie), kominiarza smarującego sadzą buzie dzieci, czy jeźdźca na białym koniu (podobnego do naszego lajkonika). – Ten zwyczaj upamiętniał najkrótszy dzień w roku – wyjaśnia Ch. Himmele.

W protestanckich Niemczech nie było znanej nam doskonale wystawnej i uroczystej Wigilii. – Po nabożeństwie o godzinie 17, gdzie dzieci odgrywały scenkę narodzin Jezusa w szopce, wszyscy wracali do domów. Nie było u nas wigilijnej kolacji, podawano jedynie sałatkę ziemniaczaną, a najmłodszym ciasteczka, cytrusy i daktyle. – Potem przychodził Weihnachtsmann, czyli znany w Polsce św. Mikołaj, który nie przynosił jednak prezentów, ale jabłka i rózgi, a dzieci musiały przed nim wyrecytować wierszyk – wspomina pani Christa. Prezenty oczywiście były, ale czekały w specjalnym pokoju otwieranym wieczorem.

Dopiero w Boże Narodzenie, po rozdaniu prezentów dzieciom pracowników majątku i mszy, podawano obiad. – Był karp duszony, gotowana czerwona kapusta z ziemniakami oraz zupa i coś słodkiego na deser – dodaje Ch. Himmele.

Joanna Powałka, szefowa PTH, pochodzi z Częstochowy. – U nas na wigilijnym stole była zupa grzybowa z prawdziwków, kluseczki-łazanki i oczywiście ryby, czyli karp przyrządzany na dwa sposoby: smażony i zapiekany z pieczarkami i serem – opowiada. Do tego kapusta z grochem, zakrapiana sokiem z cytryny, karp po żydowsku w galarecie, czy kompot z suszu.

– No i rarytas, sardynki lub anchois z Peweksu – śmieje się pani Joanna. – Potem podowano orzechy i ciasta, najczęściej makowce lub tort makowy. Z makiem wiąże się ciekawa historia z czasów przedwojennychk, gdy ojciec pani Joanny był na emigracji zarobkowej we Francji. – Mak sprzedawano tam tylko w aptekach w niewielkich ilościach i celach leczniczych, więc tata ogałacał je z całego zapasu budząc przerażenie aptekarzy, którzy byli pewni, że się tym moi bliscy odurzą, a nie upieką makowca – śmieje się J. Powałka.

- W Wigilię dzieci musiały się pomodlić o prezenty, a gdy wracały to te już czekały pod choinką – mówi. Po kilkudziesięciu latach i na drugim krańcu Polski te zwyczaje uległy sporej modyfikacji. Rodzinie nie smakuje już ościsty karp, więc je pstrąga lub łososia. – Ale modlitwa o prezenty musi być obowiązkowo, no i śpiewanie kolęd – dodaje.

Anna Dymna na co dzień pracuje w szczecineckim muzeum. – Moja babcia pochodzi ze Stanisławowa na Kresach i chyba najbardziej ze świętami kojarzy mi się smakołyk z tamtych stron, czyli kanold, przypominający nieco krakowskiego pischingera – tort waflowy – mówi i zdradza przepis na kanold. Mleko trzeba gotować przez kilka godzin na małym ogniu razem z cukrem, a kiedy zgęstnieje dodaje się do niego kakao, wiórki kokosowe i masło. Taką masę nakłada się na wafle, a po zastygnięciu kroi na długie cienkie paski. Pychota.

Irena Nowak przyjechała do Szczecinka "za mężem” ze Śląska Opolskiego, gdzie jej rodzice repatriowali po wojnie z okolic Halicza w Galicji Wschodniej. Dla niej nie ma Wigilii bez kutii, kalorycznej bomby słodkości nieodłącznie kojarzącej się z Kresami. – Dziś podstawowy produkt do kutii, czyli pszenicę, kupuję na stoisku w hali targowej, a sprzedawcy głowią się, na co mi ona – uśmiecha się pani Irena. – Kiedyś sprowadzałam pszenicę ze Śląska, a czasami jednak samemu trzeba było zorganizować pszenicę od rolnika i tłukąc kijem w worek pozbyć się łusek, a następnie odwiać je od ziarna. Przepis na kutię jest prosty, choć wiele regionów ma jej swoje wersje. – Ja gotuję całe ziarna pszenicy, do tego dodaje mak utarty w makutrze, płynny miód ogrzany w ciepłej wodzie, a do tego bakalie, jaki kto ma – zdradza I. Nowak. – Kutia miała zapewnić obfitość

Robert Giedrojć ma korzenie na Litwie, jego babcia pochodziła spod Wilna. – A mama z Kurpiów, i tak tradycje różnych regionów mieszały się na świątecznym stole. – Dziadek zaginął na wojnie z Sowietami w 1939 roku i babcia sama po 1945 roku z dwójka dzieci przyjechała do Okonka – wspomina. Na stole wigilijnym z dzieciństwa pamięta najbardziej zupę owocową z makaronem, mak na słodko z makaronem, pierogi z kapustą i grzybami. – Jako dzieci zajadaliśmy się też pierogami z jagodami i truskawkami – dodaje. – Dziś w domu kucharzy żona i dba, aby coś z tej dawnej tradycji na stole w Wigilię zawsze się pojawiło.

Czytaj więcej o:
  • święta
  • boże narodzenie
  • szczecinek
  • wigila
  • Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

  • forum.gk24.pl
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 94 347 35 99

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

gk24 jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gk24.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.