dodano: 23 sierpnia 2009, 12:00
tagi:borne sulinowowojskozlot pojazdów militarnych
Szturm na Borne Sulinowo! Zlot Pojazdów Militarnych i rekonstrukcja bitwy granicznej z września 1939 roku przyciągnęły tłumy (zdjęcia)
Rajmund Wełnic
Takiej inwazji "wojskowych” i sprzętu bojowego Borne Sulinowo nie przeżyło od początku lat 90., gdy wyjeżdżały stąd ostatnie eszelony armii rosyjskiej. W miniony weekend Zlot Pojazdów Militarnych obejrzało nawet kilkadziesiąt tysięcy gości.
O skali najazdu najlepiej świadczy fakt, że w dawnym garnizonie armii niemieckiej i sowieckiej mieszka dziś na stałe góra 4 tysiące osób. Tyle samo mieszkańców liczyło obóz zlotowiczów, który wyrósł obok tankodromu – wielkiego popoligonowego pustkowia na obrzeżach Bornego. W całym mieście trudno było znaleźć miejsce do zaparkowania samochodu! Uczestnicy przywieźli ze sobą ponad 400 pojazdów wojskowych od czołgów, wozów opancerzonych, transporterów, zestawów rakietowych na motocyklach skończywszy.
W tym roku na tankodromie królowała m.in. stacja radarowa zestawu rakiet przeciwlotniczych Krug, 30-tonowy potwór na gąsienicach.
– Taki sprzęt jeszcze niedawno był na wyposażeniu naszej armii – mówi Paweł Wilk z firmy TDM, która kupiła Kruga z wojskowego demobilu. To drogie hobby, bo pojazd pali… 200 litrów ropy na godzinę jazdy. – W Bornem jesteśmy pierwszy raz, wcześniej jeździliśmy na zlot do Darłowa, ale tych imprez nie da się porównać – mówi uradowany i umorusany w pyle (kurz z tankodromu przykrył dosłownie wszystko) właściciel Kruga. – Tu jest świetna atmosfera, przestrzeń i błoto albo pył, czyli to co lubimy najbardziej.
Nowości w Borem w tym roku było więcej. W obozie stanął szpital polowy z czasów I wojny światowej, był punkt kontrolny "afganów”, czyli rosyjskich wojsk inwazyjnych w Afganistanie i ich śmiertelnych wrogów, czyli mudżahedinów. Nie zabrakło też Amerykanów z czasów walki z Normandii w 1944 roku. Prawdę mówiąc, to na zlocie nie zabrakło chyba przedstawicieli żadnej z większych armii XX wieku.
Furorę w tym roku zrobiła rekonstrukcja bitwy granicznej z września 1939 roku. Potyczka polsko-niemiecka była bardzo realistyczna, a przyznam, że serce mocniej mi zabiło, gdy wehrmachtowcy wyłamywali szlaban na polskim przejściu granicznym. Z wyrzutem spojrzałem na gości z Niemiec, którzy razem z nami podziwiali widowisko. Historii musiało się stać zadość, choć w huku wystrzałów i wybuchów widziałem, że nasi żołnierze mieli ochotę tę bitwę wygrać.
Przeczytaj więcej
